„C’est une belle historie”cz.16 Goniąc za …

Niegdyś tymi uliczkami Aix de Provence przechadzał się Cezanne, wiodąc tu swój samotniczy żywot.  Był upartym i kłótliwym indywidualistą, a poza tym, pedantem do tego stopnia, że numerował wszystkie swoje rekwizyty. W swoim malarstwie próbował dociec istoty utrwalania rzeczywistości na płótnie- pomagała mu w tym góra Sainte-Victorie. I całe szczęście, że był artystą!

Dwóch studentów, którzy najwyraźniej nie mieli, dokąd wyjechać na wakacje,  siedzi w słynnej Les Deux Garcons w Aix de Provence i rozmawia o dokonaniach Cezanne.

DSC_0888-1

Zarwali niejedną noc, by dokończyć malowanie swoich prac, których nikt nie widział ani nie chciał zobaczyć- oprócz paru znajomych. W oczach mają ogień charakterystyczny dla osób, które stawiają twardo na swoim i mimo, że cały świat może im się sprzeciwić, będą kontynuować swój lot. „Teraz jesteśmy bezimienni”- mówi jeden z nich- „Ale kiedyś, może za sto, może dwieście lat ludzie sobie o nas przypomną, odkopią z otchłani przeszłości, zrozumieją, co my teraz robimy.” Drugi kiwa miarowo głową, jednocześnie błądząc myślami gdzieś po nieznanych krainach, uczestnicząc w tej odwiecznej pogoni za niewyrażalnym.

DSC_0853-1

Cours Mirabeau tętni życiem, pełne podniecenia i wszechobecnego rozgardiaszu, cio chwila wtrącając fałszywą nutę, by znów móc powrócić do czystej harmonii śpiewanej przez siebie pieśni. Sznur samochodów okrąża Fontaine de la Rotonde i posuwa się dalej przez Aix de Provence, mijając kolejne stare, zarośnięte fontanny.

DSC_0877-1

W ich kropelkach migocą promyki słońca i wygląda to tak, jakby zamiast wody z powrotem opadał radosny deszcze iskierek. Platany stoją rzędem wzdłuż ulicy z tą swoją dumą i dostojnością, rzucając cienie na szerokie chodniki. W różne strony śpieszą  nimi turyści; jest wśród nich mężczyzna, który pewnie należy do Gangu Dzikich Wieprzy, jest dziewczyna o gładkich włosach i pokaźnych rozmiarów słuchawkach na uszach, która wciąż narzeka na głos, że musi za czymś gonić.

DSC_0856-1

Przy jednej z wielu kawiarenek stoją dwie starsze Amerykanki, reagując na nasze psy podobnie, jak kiedyś musiały reagować na Beatlesów. Są wielkimi miłośniczkami psów i dzięki nim, dowiaduje się ,ze skarpetki to jedna z rzeczy, które najbardziej świadczą o człowieku- właśnie dlatego- ze z pozoru tak mało znaczą i nie wyrywają się na pierwszy plan. „Piękne łapki” mówię, wskazując właśnie na skarpetki i żegnam się z uśmiechem.

DSC_0892-1

Mijam skrzypka sprawiającego wrażenie tak samotnego, jakim kiedyś musiał być Cezanne.

Mikołaj Wyrzykowski

Wspomnienia francuskie 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *