Góry na czterech łapach – dzień 11

Górale mówią tak „miastowym ceprom, nie wolno pić żentycy z dala od toalety, czy choćby krzaczków…” my zaś, nieświadomi tego powiedzenia, piliśmy i piliśmy. Najciekawsze w tej historii jest to, że góralka, nic o tym nie mówiła, gdy częstowała nas  pierwszą miarką pitą przed wejściem na Dolinę Chochołowska. Dopiero w trakcie ponownego zamówienia żentycy w drodze powrotnej zapytała się:
– I jak wszytko w porządku ? Ludzie miastowe mówią różnie o żentycy.
Fakt nie wyglądaliśmy na górali, brak kierpców i ciupaski, plecaki. Czy wyglądaliśmy na mieszczuchów, nie wiem. Mieliśmy ze sobą psa pasterskiego collie. 
Góralka mogła się nas wcześniej zapytać, ale z drugiej strony o co miałaby się pytać ? Jak sformułować pytania ustalające stan zdrowia- żołądkowo- jelitowego przed wypiciem żentycy.

– Co jecie na obiad ? Czy pijacie maślankę lub zsiadłe mleko ? Czy jecie fast foody ?  A lubicie kiszonki ?
Już wyobrażam sobie wielkie oczy turystów stojących przed bacówką przepytywanych przed podaniem żentycy.  A jak działa żentyca ?
Górale mówią działa na choroby oddechowe ( pijał ją chory Fryderyk Chopin), choroby żołądka i jelit , wzmocnienie, odchudzanie, kaca i męskość.  W 1830 roku Łukasz Gołebiewski pisał  „Świeża (…) żyntyca, ręczyca, z owczego mleka przegotowana, używała się do leków majowych, z kaszą lub kluskami była pokarmem czeladzi” . Nie mogę się pochwalić skutecznością tych słów, w żadnej wymienionej dziedzinie. Potwierdzam tylko same zwyczajności, jak działanie orzeźwiająco łagodzące pragnienie i głód, zwłaszcza gdy żentyca była pita w drodze powrotnej z Doliny Chochołowskiej.
Nie można być w naszych polskich górach i nie wypić żentycy, która została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych 28 wrzesnia 2005 r., królując na niej obok oscypka. Żentyca to nasz polski napój historyczny, bowiem pierwsze wzmianki o produkcji żentycy na Podhalu pochodzą z XV wieku w dokumentach lokacyjnych wsi Ochotnicy w Gorcach.
Żentyca to produkt uboczny powstający przy produkcji oscypka. Może być gęsta lub rzadka, o smaku słodkim lub kwaśnym, o białej lub lekko kremowej barwie.  Przy produkcji oscypka powstaje też serwatka, ale żentyca to nie jest serwatka !  To serek zawierający albuminę, najbardziej wartościowe białko, które zbiera się na wierzchu podgrzewania serwatki. W czasopiśmie „Lud” ( organ Towarzystwa Ludowego) z roku 1899 A. Kalina pisze : „Do dojenia wypędzają owce w miejsca ogrodzone, przed takowem stoi ławka, na której siedzą pasterze tyłem do owiec; poczem owce pojedynczo pomiędzy nogi pasterzom przełażą, którzy takowe chwytają i do drewnianych skopków doją. Wydojone mleko przecedza baca przez szmatkę do potężnego kotła miedzianego, wiszącego na haku w środku szałasu pod ogniem palącym i dla łatwiejszego ukwaszenia dodaje nieco podpuszczki z cielęcego żołądka (klag), i wtedy mleko się ścina na ser i oddziela od serwatki czyli żentycy. Żentycę odlaną, w której jeszcze płatki sera pływają, gotują jeszcze z godzinę; potem służy ona za pokarm pasterzom, którą piją czerpakami; jest ona nader pożywną i dla osłabionych chorych nader skuteczną”. Według opisowego tłumaczenia naszej góralki- żentyca jest na wierzhcu, a serwatka pływa na dole. Skład do 60-70% wody, do 0,5% soli, 3-4 procent tłuszczu ( żentyca owcza). Żentycę można pić na gorąco, zimno, do ziemniaków i chleba. Zentycę można wreszcie ukisić.
Jeśli podczas pobytu w górach najdzie Was ochota na żentycę, to polecam tę pitą w rzeźbionych drewnianych czarach. Podawaną prosto z wielkiego naczynia. Gdy wejdziecie na szlak na dolinę Chochołowską trzeba szukać z prawej strony ukrytego pośród drzew starego krzyża. Tuż za nim stoi bacówka, a na niej, na czarnej desce biały napis „Bunc, oscypki, miód, żentyca- na sprzedaż”. I wy się napijecie i wasz collie także zaspokoi swój apetyt na żentycę. A może góralka będzie nas pamiętać ? Pozdrówcie ją od nas.
Anna Wyrzykowska, wydarzyło się 06.08.2011 

Na Siwej Polanie stoi krzyż w miejscu lądowania helikoptera z Ojcem Świętym dnia 23 czerwca 1983 r.  Tego dnia ze schronisku na Polanie Chochołowskiej (1148m n.p.m.) po założeniu turystycznych butów nasz Papież udał się na spacer do Doliny Jarząbczej to jest około 1,5 godziny w jedną stronę. Tak powstał pierwszy oznakowany później szlak papieski. Na polanie Chochołowskiej znajduje się bacówka, w której Papież kosztował góralskich specjałów.
W czasie swojej wizyty w Nowym Targu prosił nasz Papież ” Pilnujcie mi tych szlaków…” (Jan Paweł II, Nowy Targ, 1979 ). Oznakowywaniem szlaków papieskich zajmuje się Fundacja Szlaki Papieskie ( www.szlakipapieskie.pl) . Jeśli będziecie na trasie i zobaczycie takie znaki (link) to będzie to szlak papieski.
Szlakiem prowadzącym do Doliny Chochołowskiej  idziemy drogą wśród drzew razem z wielką rzeszą turystów. To tutaj spacerują młode małżeństwa z dziećmi, z kijkami do nordic walking wędrują starsi, jeżdżą rowerzyści pokonując kolejne etapy punktów wymiany rowerów,  przy nogach na smyczy podążają z rodzinami czworonożni przyjaciele, wreszcie jeżdżą tędy także zaprzęgi konne. Tylko jakoś nie pasuje mi kursująca kolejka samochodowa, przeszkadzająca wszystkim pozostałym w wędrówce.

 

 

„Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło
musisz iść do góry, pod prąd
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj
wiesz, że ono musi tu gdzieś być-
Gdzie jesteś źródło ?… Gdzie jesteś źródło?!
Cisza…
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku !
(Cisza- dlaczego milczysz ?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość
ożywczą świeżość”
( Jan Paweł II, Tryptyk rzymski, fragm:”Strumień”)

Na zdjęciu powyżej Chochołowski Potok, który prawie przez całą drogę towarzyszy nam w wędrówce do Doliny Chochołowskiej. Zaś strumyk o którym pisał Jan Paweł II w Tryptyku Rzymskim to potok, który jest w Tatrach,  właśnie w Dolinie Jarząbczej nad którym był On sam jako Papież w czasie  wyprawy w Dolinie Chochołowskiej. ( zobacz ” Szlaki papieskie” Urszula J. Własiuk, Przewodnik tom 1 Tatry, Wydawnictwo Edycja Świętego Pawła, s.92-127 )

wydarzyło się 6.08.2011, AW,

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *