Dziennik pokładowy. Droga o zapachu fig ( 5 )

Na dalszą drogę bierzemy spory zapas świeżo zerwanych fig i duży garnek stale gotowanej w trakcie postojów konfitury figowej, wraz z unoszącym się nad nim zniewalającym zapachem i zacumowaną drewnianą łyżką o roli posiłkowego wiosła kamperowego. To droga o zapachu fig. Tak zapakowani ruszamy dalej w drogę do Maryi do Medjugorie, a Ona tak jak od jesieni tak i teraz depcze wszelkie przeszkody na naszej drodze. Stale śmiejemy się rozbudzeni wspólnym śpiewem „Kiedy ranne wstają zorze”. Nie jest to wersja ciągnąco -zawodząca, ale ta, która potrafi obudzić zmarłego, a śpiącego albo nieźle wkurzyć lub będąc też rodzajem melodii męczącej z przytupem, klaskaniem i z głośnym refrenem Alleluja, stanowić klimat podróży. Jak to powiedział Mikołaj – Ależ mi ona weszła do głowy! Znacie tę wersję?

Zatrzymujemy się po pieczywo i ruszamy dalej – kamper jedzie, a załoga tarty dodatkowo podróżuje od okna do okna. Co za widoki! Gdzieś w oddali widać figurę Maryi na tle zatoki morskiej umalowanej w kilku odcieniach nieba.

Niebieska paleta barw i wąska wijąca się droga do malutkiej zatoki. Schodzimy do Maryi zostawiając zatokę swoim marzeniom, może następnym razem popływamy w niej?

Jakiś samochód próbuje wjechać z zatoki do góry, wrócić z krainy odpoczynku na asfaltową szosę. Pasażerowie wysiedli z auta, aby było lżejsze, czując jak kręcące się w żwirowej drodze koła w upale palą gumy. Okiem leniwego obserwatora śledzę toczącą się walkę. Jest samo południe, czuję ciężar każdego kroku na wąskiej drodze.

Są chwile i miejsca, które pozostają we mnie na stałe , w zimie otulają kołderką, w smutku są słoikiem miodu, w radości paliwem mówiącym więcej chcę więcej. To jest jedno z takich miejsc. Aż mam ochotę napisać …wiersz.

Wiersza jeszcze nie mam oprócz trzech kropek, jednak stale w sercu niosę jedną z modlitw tej podróży.

To modlitwa eucharystyczna, która wypowiadana dzieje się w tej podróży i tak niech trwa dalej- „Dziękujemy Tobie Boże nasz Ojcze, bo Ty nas stworzyłeś,  abyśmy żyli dla Ciebie i kochali się wzajemnie. Dzięki Tobie możemy się spotykać i rozmawiać ze sobą, dzielić się naszymi radościami i smutkami”

Mikołaj wierny swoim postanowieniom, że będzie gotować, bo nie chce jeść makaronu z jogurtem, tworzy kolejne dzieło kulinarne z figami. Bardzo smakuje mi ta potrawa i te dzisiejsze chwile.

Po obiedzie wyruszamy na plażę Punta Rata Brela, położoną w rezerwacie przyrody, na cyplu porośniętym sosnowym lasem. Z zaparkowanego kampera przy drodze wąskimi i wijącymi się ścieżkami – na skróty- schodzimy na plażę. Jak tu nie odwiedzić plaży o której tyle już napisano – najpiękniejsza plażą żwirowana, którą w lipca 2004 amerykańska gazeta Forbes umieściła tę plaże na liście 10 najpiękniejszych plaż na świecie, obok najświetniejszych plaż świata, jak Copacabana, St. Tropez, Costa del Sol, a także egzotycznych plaż w Belize, Antigui i na Malediwach.

Nam szczególnie zasmakowała kąpiel przy symbolu miejscowości „Kamień Breli”, który zachodniej stronie plaży l

Niedzielny nocleg mamy w gaju oliwnym. Wieczorem zapalamy świece.

Ania, Chorwacja 2018

cdn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *